Zegarki Swiss made – Omega

Omega jest dla mnie synonimem jakości ‘Swiss made’ i synonimem zegarmistrzostwa w ogóle. Owszem, rynek oferuje nam i tańsze i droższe i lepsze i gorsze zegarki, ale Omega? Omega nade wszystko. Może z uwagi na Jamesa Bonda, a może ze względu na fascynację kosmosem. Nie jestem pewna. Wiem jedno: gdybym miała wybrać ponadczasowy zegarek, na każdą okazję, dla siebie lub kogoś bliskiego byłaby to Omega.
Omega Speedmaster
Dla niewtajemniczonych odrobina historii.

Skąd pochodzi Omega

Oczywiście ze Szwajcarii, a konkretnie z miejscowości La Chaux-de-Fonds. Firmę założył bardzo młody człowiek, dwudziestokilkulatek Louis Brandt. Pisałam już, że rozwój szwajcarskiego zegarmistrzostwa mógł być efektem takiego a nie innego klimatu, wskazywałaby na to również historia Omegi. Jej założyciel składał zegarki z części dostarczanych przez okolicznych rzemieślników. Składał je w zimie, a latem podróżował po Europie sprzedając zegarki głównie zagranicznym odbiorcom.
Firma powstała w 1848 roku i dopóki żył jej założyciel działała na opisanych wyżej zasadach. Znaczne modyfikacje wprowadzili synowie Brandta już po jego śmierci. Postanowili porzucić manufakturową formę produkcji na rzecz produkcji zorganizowanej i tym sposobem w 1880 roku powstała niewielka fabryka zegarków Omega w miejscowości Bienne. Na sukces nie trzeba było długo czekać, bo już pierwsze zegarki wielkoseryjne, modele Labrador i Gurzelen stały się pierwszym marketingowym sukcesem tej młodej firmy.
Na początku XX wieku Omega miała już bardzo silną i ustabilizowaną pozycję na rynku, firma stała się reprezentantem całej szwajcarskiej branży zegarmistrzowskiej (m.in. na wystawach światowych), jednak wraz z nadejściem I wojny światowej doszło do kryzysu na rynku, co wymusiło bardzo wiele przetasowań również wśród znanych i uznanych zegarmistrzów.

Fuzje, przejęcia i przekształcenia

Współcześnie Omega jest marką grupy SWATCH, jednak przekształcenia rozpoczęły się już w pierwszej połowie XX wieku. Rynek początkowo wymusił na firmie stworzonej przez Brandta fuzję z Tissot’em, a następnie przejście do grupy SSIH. Zmiany te wymuszone zostały nie tylko kryzysem ekonomicznym po I wojnie światowej, ale też ekspansją zegarków ze wschodu. Okazało się bowiem, że tamtejsze firmy (głównie japońskie) mają do zaproponowania bardzo ciekawą ofertę zegarków dobrych jakościowo i jednocześnie tanich. Firmy pochodzące ze Szwajcarii musiały na takie dictum odpowiednio szybko i skutecznie zareagować. Wzmocnienie własnych szeregów poprzez konsolidację branży okazało się całkiem dobrym posunięciem. Dziś zegarki szwajcarskie są elitą wśród wszystkich zegarków.

Kultowe zegarki

Najbardziej znanymi liniami zegarków Omega są kolekcje Seamaster i Speedmaster. To wśród nich najczęściej trafiają się kultowe egzemplarze.
Seamaster jest znany z uwagi na James’a Bonda. Występ w filmie okazał się pomysłem trafionym w dziesiątkę i dziś Omega wciąż w związku z tym zbiera całkiem obfite plony.


Speedmaster
jest z kolei zegarkiem astronautów i tutaj firma zaistniała niejako przypadkiem. Bowiem casting na tego typu zegarki przeprowadzono na modelach dostępnych w zwykłych sklepach, choć faktem jest, że gdyby Omega była byle jaką marką na pewno nie miałaby szansy znaleźć się wśród testowanych zegarków.
Ja cenię Omegę ze względu na elastyczność marketingową, legendę kosmiczną i jakość, a wy za co?

3,3

No related posts.

Related posts brought to you by Yet Another Related Posts Plugin.

Tags: , ,

4 Comments

  1. OlO says:

    zawsze chciałem mieć Omege, jak na Apollo 13. Sęk w tym, że gdy szedłem do komunii modna była wschodnia elektronika, teraz kiedy kupuje się quady całkiem niezły zegarek szwajcarski byłby dobra alternatywa, ale komunia juz dawno za mna, a potomstwa, które mozna by takim zegarkiem obdarowac nie ma :-)
    niektorym zawsze wiatr w oczy

  2. ania says:

    zawsze możesz obdarować siebie, to też bardzo przyjemne, radości i udanego Omega-prezentu życzę

  3. Krisk says:

    Omega to zegarek z duszą / i historią/ , ile to warte?

  4. ania says:

    Najprościej: warte tyle ile jesteśmy skłonni (bądź musimy) za to zapłacić, a w rzeczywistości? Bezcenne. Dusza, historia, wszystkie inne wartości dodane (jak choćby wartość emocjonalna) – wszystko to trudno wyrazić w pieniądzu :-) pozdrawiam

Leave a Reply